wtorek, 31 grudnia 2013

Zapach soczystych Jamesów Grieve'ów i soku z malin.

Oddech jogi nie wystarczy, przyjemne metry na lądzie czy w wodzie też nie.
Zawsze w głowie toczy się myśl za myślą.
Zapach soczystych Jamesów Grieve'ów i soku z malin. Zmiana torów, wiesz, że będzie dobrze, chociaż jeszcze nie wiesz, jak to zrobisz.
Ale ta wyświechtana nadzieja, ostatnia koścista suka - przyłazi do Ciebie z merdającym ogonem i patrzy ufnie, żebyś i Ty zaufał.
Wtedy tyje.


czwartek, 12 grudnia 2013

Bo rok zawinął się nie wiadomo kiedy

***

W szarej kopercie na poste restante
Wysyłam Ci ostatnie zdjęcie
Jesteśmy na nim Ty i ja
Tak ciasno w kadr objęci

Po pas schowani w białym puchu
Po uszy w sobie zakochani
Chcemy, by trwało to, co trwa
"Ona dla niego, a on dla niej"

tbc

Dalej będzie wszystko dobrze, z koperty on wyjmie parę płatków śniegu, które szybko stopią się na dłoni, choć każdy taki piękny i o wyjątkowym wzorze. 
Dalej wszystko będzie spokojnie, bo zdjęcia nie wiedzą, czy to "już" i kiedy odpuścić, a ludzie owszem.
Dalej tylko będzie lepiej, bo spada kolejny śnieg i owija stare ślady na ścieżkach, mości je na nowych podróżników.
I kadry wrócą do jakichś innych "onych". 



sobota, 30 listopada 2013

festiwal dużego formatu

Spotkania ze sztuką i poezją same w sobie bywają mało sexy.
Ale już sytuacje, zderzenia osób obecnych na nich - tak.
Dlatego je lubię i cieszę się z tych literackich imprez, bo pobudzają i inspirują.

Jak zawsze, Grupe Literyczną Na Krechę, ogarnęła Łucja :) Piącha, Zdzisiek i Lara :)







Festiwal miał hasło: LUSTRA, więc zdecydowałam się na poniższe zestawienie wierszy, które o zwierciadłach, lustrach wprost lub metaforycznie - zbiór już publikowany.

***

moje ciało
bez kiczowatej nawet zasłony
rozebrane do naga
włazi krzywo w lustro
każde lustro -
życzy sobie dużo szczęścia
w nagości

***

Czy to lustro jest czy tafla
przeciętego wzdłuż jeziora
nieprzeciętną regularność
nosi ran do wyleczenia

Nie pamiętam, kiedy wstaję,
co zamknęło dzień poprzedni
gniew, mijanie znaczeń, rozpad
chleb szarawy i powszedni

Tchu wziętego w płuca brak -
nie wcześniej, niż powinno
wynurzenie z niezwykłości
tworzy wartość nową, inną

Nie zostanę w jednym miejscu
nazbyt długo, możesz ze mną
wyspy płodzić wulkaniczne
w tym równaniu z jedną zmienną

Klucz do bramy, do pokoju daję
- wizjer w kształcie teleskopu
do badania ciał astralnych
zimna blaszka stetoskopu

Czy to lustro jest czy tafla
przeciętego wzdłuż jeziora
ponad wodą czas zatrzymać
nasza, nie Demiurga rola.

"Bez światłocienia"

znikasz ze swoich trzech wymiarów
w płaską jak deska fotografię
nie mogę zrobić kopiuj wklej
byś znów się pojawiła

zostały setki płaskich zdjęć
lecz brak już światłocienia
co byłby w stanie ciebie objąć

gdzie teraz jesteś
tylko blask
oślepia i przewierca
moje wyobrażenia

"starsza"

powoli będę tracić ciebie
schowasz się za lustro
w książkę, w zamknięte wieko od pianina
powisisz ładnie w ramce
poleżysz w albumie

a wszystko to

horyzontalnie
w pozycji trudnej do działania

powoli niezachwiane prawa
nie będą mogły ciebie dotknąć
ulegnie tobie grawitacja
prawo do zmarszczek
i nie doświadczysz końca świata
i lęk przez sen o jedno z dzieci
już nigdy ciebie nie obudzi

a widzisz, być może ja
dożyję osteoporozy, VII RP, ślepego zaułka
i będę stara
stara stara
starsza od ciebie
po raz pierwszy


***

Przecieram ręką zimną taflę
zostaje smuga ciepła z dłoni
mgła skrapla się
tężeje
układa w labirynty
zamarza.

Po tafli
ciężkiej i długiej
jak noc
niezaspokojonych modlitw
tnie brzytwa myśli.

Przykładam do policzka
ciągnę
ciągnę
ciągnę.

To moja twarz
tylko moja twarz
w największym nawet zwierciadle.


środa, 20 listopada 2013

Super, że ego

Miało być dzisiaj filozoficznie i niechaj już będzie trochę, jak musi, bo szkoda przemyśleń, ale i tak najważniejsze jest na końcu.

Po pierwsze, kołysanka.
https://www.youtube.com/watch?v=sDKhOgc9Xq0&list=RDGRF5TrKqLOo

Śpiewa Maria Peszek, więc nie jest to zapewne pioseneczka skierowana do najmłodszych, bo podzielamy z Marią zamysł, że "dzieci są systemowe" - tyle, że Maria jeszcze nie doświadczyła, że system zawiera zupełnie niesystemowe konotacje z dziećmi typu rozgrzewającego, napawającego dumą, rozczuleniem i innymi ludzkimi odruchami. No, ale... ad rem.

Za Papuzińską powtarzałam zawsze (za babcią, mamą, potem Pierworodnemu):
"Króla zjadł pies, pazia zjadł kot, królewnę..."
A, właśnie! "Królewnę MYSZKA zjadła".

I mnie olśniło. Te męskie wtręty sobie podaruję, niech ich zjada, egal. Paź zawsze mi jakiś bardziej mimozowaty, niż chłopięcy się wydawał i przypominał papużkę falistą, dlatego kot go, a nie pies.

Królewna - to SUPEREGO damskie. Wymagania społeczne co do jej zachowania, tego, co jej wolno, czego nie powinna. Królewna jest delikatna, królewna nie sika i nie ma innych wymagań, byle dotrwać do pierwszego i zarazem ostatniego przystanku poza chałupą ocja, jakim jest Zamek, gdzie żyją z Królewiczem długo i szczęśliwie. I niestety, Królewny małe i większe wierzą w te dyrdymały, potem tęsknią do białych koni i jeźdźców (no, o koniach może później - w każdym razie, tu w kontekście "koń+rycerz", koniecznie obaj biali, święci i nieskalani, ale o majestatycznym wyglądzie i wiedzy, jak rozbudzić Kobietę w Królewnie - choroba, niby skąd, jak taki święty i nieskalany...aha! z ksiąg uczonych dostępnych po 22:00...)
Więc całe szczęście, że pojawia się MYSZKA i zjada tę biedotę, Królewnę. Oto ID!
Mycha, myszon wspaniały, futrzasty, kłębiasty, boją się jej wszyscy w pierwszym odruchu, bo ma zęby i bywa, że gryzie.
Myszka, nie poczciwa, a wszechwładna, jakiej bliżej do Dębu Bartka, Wodospadu Niagara, Wielkiego Kanionu czy Doliny Rospudy. To Natura, dzicz i władza nieogarnięta. Ciekawe, że pojawia się sama, ale od razu z jasnym zamiarem. Pożreć.
To trochę, jakby ktoś w "Krzyżakach" ulitował się i już po pierwszym rozdziale rozprawił się z Danusią. Niech spoczywa w spokoju, viva Jadzia! Viva chuć, zdrowie, dupa i energia.

Królewna z marcepana. Marcepan pycha, mycha przynajmniej miała smacznie.

Super,
a EGO?
Kobieta - obecna, korzystająca z okoliczności przyrody często wcale nie łagodzących, ID wzięła pod siodło, SUPEREGO truchta daleko z boczku i czasem tylko wychynie, jeśli za dużo negatywnych ludzi wepchnie się na ścieżkę.

Teraz deser:
https://www.youtube.com/watch?v=k-ZtwfNoOwA
Myszka zjadła.

r.ciok






środa, 16 października 2013

Grawitacja

Nawet, jeśli nie przyznasz, że tak jest - chcesz.
Chcesz, żeby ktoś wyszedł dwa kroki w zimno, pustkę i przeraźliwą ciszę po to, żeby cię znaleźć i wciągnąć znów do ciepłego łona. 
W całym kosmosie, wobec majestatu ludzkiej myśli, postępu technicznego, rozwoju ekonomicznego dalej ratuje nas odruch współczucia - jesteś taki, jak ja, więc nie dam ci zginąć. Taki, jak ja - jesteś mną.
Im większy świat, im dalej od stacji, tym większa niepewność. 
Czy jest tam kto? Czy jest tam kto?
Chcemy, by do nas - z nami - mówili; chcemy, by o nas - za nas (sic!) - myśleli; chcemy, by przy nas - z nami - trwali. 
Żeby na chwilę ustać, żeby przestać się bać. Żeby w końcu znów skoczyć w otwartą przestrzeń przypięci mocno liną.
Czy nie tym jesteśmy? Podróżnicy na sznurku.
Czy nie tego szukamy? Wyruszająca nam naprzeciw ludzka istota. 
Czy nie to nas napędza? Wiara wbrew i pomimo.

W tym wszechświecie, gdzie każdy jest słońcem, szukamy swojej ziemi. 

photo: R.Ciok/Stalowa 52


czwartek, 3 października 2013

A życie tu!

Jesień to moja ulubiona pora roku.
Zadziwiają mnie drzewa, które pozbywają się liści w piękny sposób; urządzją im cudowny pogrzeb, odejście w malarskim stylu. Czy to oznacza, że uroda to nadmiar, a mądrość polega na umiejętności rezygnowania w odpowiednim momencie - bo wiesz, że rzeczy wrócą do ciebie, kiedy nadejdzie czas?
Jesień uczy korzystać z dnia, kurczącego się i ciemniejącego coraz szybciej. Zjedz niespiesznie śniadanie, wypij kawę. Pamiętaj o ciepłym szaliku i rękawiczkach. Wyjdź w rzeźkie przedpołudnie i nie cenzuruj myśli.

Wzruszenie dociera do mnie w najdziwniejszych momentach. Ten chłopak taki blady i patrzy oczyma rosyjskiego bojara, dziewczyna ma rembrandtowskie włosy, przez chwilę poczułam się jak młodsza siostra i plotłam warkocze, chleb się udał i został wchłonięty jeszcze ciepły, biegnę i czuję uczące się wysiłku serce - trochę zdziwione zmianą przyzwyczajeń, ale to ja tu rządzę.

Drzwi do wszechrzeczy wystarczy namalować.

do siebie

wejdź
tu
dzieje się najwięcej

na mojej Pradze, kjl

wtorek, 1 października 2013

Trasa dwa mosty

Na tych mostach spotykam samą siebie. Obserwuję, jak zmieniam chód w tan, bieg w galop, kiwanie się z losem o piłkę w pląs. Wisła rzadko zawodzi - widok drugiego brzegu z domu również. Niebo układa się w szerokie wstążki, róż, błekit, granat - nie mogę się wtedy, patrząc na nie, smucić. Zapominam. Kamienice na Stalowej dały znów się poznać, nieodkrytymi gzymsami, nowymi ikonami i rysunkami. Staram się zachowywać w głowie te pochwycone w biegu adresy, żeby wrócić z lustrzanką. Słucham siebie - teraz mam niepowtarzalną okazję naprawdę coś usłyszeć. 
Nie zostawiam wielu rzeczy za sobą, raczej tworzę dla nich nowe komnaty - rozrastam się, jak kingowski Rose Red...niejedno morderstwo miało tu miejsce, ktoś się zgubił, kogoś wypluło w zupełnie innym skrzydle...może to jest właśnie triumf nawiedzanego domu - obrasta sobą bolące miejsca. 
Powoli kończą się chude lata. Jeszcze momencik. 

photo: M.R. 

czwartek, 19 września 2013

Spotkania w kosmosie

W tym statystycznym świecie istnieje prawdopodobieństwo spotkań niebanalnych.

Jesteś tam, gdzie losowi można pomóc, masz ich więcej. Jednak dalej to przypadek: kto to będzie, jaki będzie, co po spotkaniu zostanie Ci w dłoniach, w pamięci, w sercu... 

Wyobrażam sobie, jak zrzucona z wysokiego kaflowego pieca kotka obraca się wielokrotnie dookoła własnej osi, obija trochę o meble, ma przestrach w oczach, gdy mija je zbyt blisko - jak Alicja spadająca wgłąb, wgłąb... zachłyśnięta powietrzem, bezwładnie puszczona w ruch.
Piec jest wysoki, a końca spadania nie widać. Staje się constans. Więc kotka zaczyna się rozluźniać - wypuszcza przed siebie łapy, mruży oczy, faluje. Omija przeszkody zręczniej, dryfuje w kierunku, który wybierze - choć ciągle w dół, jednak czasem nieco w bok, szybciej lub wolniej. Wedle pragnienia. 
Nie można wymknąć się życiu, ale można nim sterować.



środa, 18 września 2013

Po-przez

Jak wiadomo...

***
po czasie 
status quo zmienia
samo przez się

(powyżej trofea po-cioteczne w sopockiej hacjendzie - słonie, piramidy, różańce i cięte szkło...true story...był jeszcze wypchany mały aligator)


PS. Jedna z piękniejszych rzeczy, jakie można przeżyć - wydanie EPki własnego zespołu i usłyszenie własnych słów w tak wspaniałym akompaniamencie :) Coming soon!

video





niedziela, 15 września 2013

Liga Warszawa

***
to nie twoja liga i
nie podadzą ci
ich boisko równiej wznosi
zieleńszą nawet jesienią trawę
nie liczą się próby i asysty
nie strzelasz, nie istniejesz
na żadnej liście

Stałam w długiej kolejce razem z dziesiątkiem rodziców dzieci rocznik 2004 - wszyscy z nadzieją, że to ICH syn czy córka (bo zdarzały się), zasilą szeregi dzielnej - do boju - Legii juniorów. 
Włosy na gumie kreatywnej układały się chłopcom na wzór fryzur ich piłkarskich idoli. Kochano Milano, korki wyły w niebiosa całą tą swoją jaskrawością, ojcowie wymieniali się wynikami meczy, które pewnie oglądają z trybun wykupionych w sektorach VIP na Cyfra+. 
Stałam tam i czułam lęk. To już? Już powiedzą im, że nadają się lub nie? W kogo warto inwestować, a kto strzelił samobója przychodząc w niepasującym stroju? 
Wolałam nie patrzeć. 



***
eksperyment ze słoikiem wykazał
że płomień
żywi się tlenem
i wsysa w przestrzeń pomiędzy cząstkami
dowolną płynną substancję

po czym
dusi się
zachłanny

Przyroda nie znosi próżni. To jakiś imperatyw - z zamkniętymi oczami wypełnia pustkę, czasem byle czym, czasem własnymi wydzielinami, czymkolwiek, co jej podetkać. Jest jak otwarte, obrzmiałe usta, które znają tylko jeden, najpierwotniejszy gest - i ssą. 




czwartek, 29 sierpnia 2013

Nie-bierz-mnie


***
nie bierz mnie
na poważnie
mnie bierz




***
co dzieje się, gdy wymawiasz słowo na k
- nic
- ktoś pomyśli, o, jakie to wulgarne, tak na ulicy
- możesz je wrzucić przed "bo", jak przecinek
- wywołasz zniecierpliwienie
- ulżysz sobie
- ktoś już to słowo słyszał, ale zapomniał, co oznacza i myśli, że chodzi o seks
- być może mówisz do siebie
k-o-c-h-a-m




Atak

1."Z tobą nie rozmawiam, głupia cipo"
2. Uśmiech ponad głową.
3. Robienie rzeczy zbędnych, od których nie zmienia się nic, co istotne.
4. Głuchy telefon.
5. Uleganie pozorom czyjejś słabości.
6. Niemoc, ktorą karmią się wilki.

Nie, nie, nie. Mówiłam dzisiaj do lustra. Brzydko, żeby nosowe samogłoski zaczynały się głęboko w piersi, nie wiązły w czaszce. 
Nie, nie, nie. Niegrzecznie, zła, rozkapryszona. 
Nie tylko głos tym ćwiczę.
Kąciki ust podnoszą się w samoobronie - "to nie ja, ja nie śmiem, to na pewno ktoś inny".

Obcięłam włosy, trochę krzywo - dla poczucia sprawczości. Że nad czymś, jeszcze, mogę zapanować. Słuchają się mnie moje ręce, nogi... Panowanie nad sobą jest najlepszą i najczystszą formą kontroli - inne są dominacją, krzywdą, ubezwłasnowolnieniem, rozmyciem odpowiedzialności.
Pies mnie nie słucha, bo nie bierze na poważnie mojej złości? Ile osób (czy w ogóle) doświadczyło mojego gniewu? 

Gonią nas duchy, szkielety, po których zostaje cień - to my sami, chudsi, przestraszeni, odsunięci od źródła ciepła. Słyszysz? To pycha, powierzchowność, małostkowość, brak umiaru, "letniość"... Klekoczą w naszych pustych kościach, jak piłeczki flipperów. Dźwięk - płacz. Dźwięk - martwa cisza. Dźwięk - stek obelg, od których drżą mi kolana i nie mogę utrzymać łez. 



niedziela, 18 sierpnia 2013

O czym mówić

Zastanawiam się, o czym nie mówię na głos. O czym mówię "zamiast". 

O tym, że o nim nawet nie pamiętam, a o innym wciąż myślę.
O tym, że mam jedno dziecko, ale więcej już nie chcę. 
O tym, że obudziłam się w życiu o parę lat za późno i dopiero zaczynam dorastać. Zaczynam zaczynać.
O tym, że widzę swoją małość. 
O tym, że pomimo tego (dlatego?) są osoby, które są ze mną zaskakująco bardzo "na tak". 
O tym, że kieruje mną naiwna wiara, że jest i będzie tylko dobrze. Nawet jak jest źle.
O tym, że odczuwam brak i szukam tej dziury w nawet niecałym, żeby nazwać. 
O tym, że nie umiem mieć w d***, a tak bardzo bym czasem chciała.
O Muzyce. Boję się. 

Zamiast tego mówię:
ciało, obiad, kupić, zmęczona, praca.

Gdzie są słowa ostre i prawdziwe? 
Dokonuję selekcji - wewnątrz zamykam trudne kwestie, bo jeszcze zobaczę, jaka jest prawda i okaże się, że znów jest pod górkę. 
Gdzie są idee?
Utkwiły w kisielu z towarzyskich spotkań i mieszczańskim hedonizmie. 
Nasączona nimi gąbka tkwi w moich ustach - dlatego do uszu tych na zewnątrz dochodzą tylko pomruki, zamiast  przesiąkniętych nimi pełnych zdań. Mogę ją ściskać zębami, jedyne, co osiągam, to mały kwaśny łyk przełykany nienaturalnie na otwartych szczękach i parę kropel kapiących po brodzie, które wsiąkają w ubranie. I nawet nie ma przebudzenia, jakby ten ocet zwietrzał, nie spełniając żadnego z zadań. 
Zostawia mnie bez koloru, bez smaku.

"Gdyby była wojna,
byłabym spokojna"






poniedziałek, 15 lipca 2013

Długość dźwięku

***

Jestem spragniona 
słów rąk strzemion 
zakładanych wolności
by wiedziała 
że żyje 

Przy-siądź się 
Do-siądź mnie

zalegnij 

nowy plakat i logo LA by Ewa Gołda


***


Gdy Ci się znudzi wielki świat
Wieczorne światła, błyski lamp
Rzęs sztucznych cień, uśmiechów gra
Klakierów zachwyt Twym emploi

Gdy zechcesz w dal bez celu iść,
Nie słyszeć pytań, nie musieć nic,
Gdy zechcesz być, nic, tylko być,
Odszukaj mnie...

Tbc...


poniedziałek, 1 lipca 2013

Mr Jones - Noc Pragi 2013



Mr Jones

I'm somewhere else sitting next to you
I won't say a thing, I don't need to
Yoou look so tired, your brilliant tongue
Doesn't shine, oh, Mr Jones...


----------
Przykazanie jest takie:

aktor gra
aby przeżywał widz

Nazywa się to BHP 

niedziela, 23 czerwca 2013

I need a dollar

Nowe rejestry i nieznane formy wyrażania.
Terra nova ukryta w teraźniejszości - teraz trzeba jej aktywnie poszukiwać, zrozumieć, zaakceptować i poznać.
Wracam zawsze do muzyki - czysta, przyjmująca - przejmująca, "antidotum tarantella" mojej praskiej duszy.
Gdy ja z sobą, któż przeciw mnie?


Zabawne, tak bardzo określać się przez ciało, by teraz spojrzeć na nie z boku i stwierdzić, że "nie przeszkadza" - nie jest najważniejsze. Wartości, jakie pojawiają się, gdy zabierze się sprzed nosa oczywistości.
A jednak - śpiewam i mam w sobie gorąc, moje gardło wibruje, i jestem całą sobą here and now.

Teleologia.

niedziela, 28 kwietnia 2013

ja sama

***

obracam w palcach swój życia los
pobiegnę z nim na stos
                             na stos
będę się spalać
z obu końców
na raz


czwartek, 18 kwietnia 2013

Wish


***13.04.2013

Bądź przy mnie niemy,
Kiedy mi brak słów;
Do wtóru nocnych zwierzeń
Po cichu ze mną mów

Znajdź moją rękę
Kiedy będzie szukać twojej
Dogoń mnie, gdy wiatr gna,
Poczujesz, jak z nim ja

Oswój we mnie
Dzikie zwierzę,
W stado zbij
Stado rozedrganych ptaków
Ostudź we mnie
Rozgorzały bój
Rozbierz mnie
Przez noc i scal

Oswojona w twoich ramionach
Rozbrojona w twoich ramionach


niedziela, 7 kwietnia 2013

Cieplej, lepiej

Psu drży sierść. Obraca się w stronę ogona raz i drugi i leżeć.
Lepiej już.

Przygarniam sobie twoje ciepło
zapraszam do siebie
stosuję na czczo
i na wynos.
Oszczędzam na gazie
zimo-wiosną
ogrzewam się ludźmi.


wtorek, 19 marca 2013

Na kolanach


Sprzątam w celach swojej pamięci, w celach nadrzędnych, zbędnych, muszę sobie to sprzątanie wytłumaczyć.
Najlepiej działa na pisanie - pastowanie.

"Na kolanach"

Zacieram ślady na podłodze
Gdzie leżał ciężar naszych ciał
Omiatam wzrokiem miejsca, co znają
Ich ciepło, ich ogień, ich żar

Ref:
Na kolanach, ze ścierą, przywieram
Na kolanach, i mokry jest ślad
Na kolanach, nie opieram się teraz
Lepkim cieniom nie uciekam z łap

Pastuję rysy wydrapane do krwi
Masuję mięśnie wygniecionych poduch
Powietrza łaknę, tak, powietrza brak mi
W korytarzu wspomnień stoi gęsty zaduch

Ref:
Na kolanach...

Nie - porządna, ciebie żądam
Nie - skalana, chcę się słaniać

Nie - porządna, ciebie żądam
Nie - skalana, chcę się słaniać

Nie - porządna, ciebie żądam
Nie - skalana, chcę się słaniać

by R.Ciok 

niedziela, 24 lutego 2013

what I can be to you

I've got pockets filled with gems
Sealed close to my bones
My memories, my feelings, my thoughts
Shining through the skin

Come closer, reach your hand
Dive inside me, hold your breath
Pearls in harbour are easy to get
Dwelling ocean could take you aback

 I can be...
A girl of pearls
Girl of diamonds
irl of ashes
Girl of rust
...to you.

sobota, 19 stycznia 2013

Onegin

***

Do not sleep your heart, Onegin,
Do not pave your life with reason,
A day will come, thunderously,
That shall turn your world to prison.

Lock the treshhold from your cravings,
Leave, when dawn is just a'triving;
Only once you will be given
Moment of "to have", not "striving".

...

Words meet silence, empty hollows
hunt the darkness, count the countless
Breaths so shallow...
                                      memory mellows,
                                      memory mellows.