czwartek, 17 listopada 2011

Pamięć organizmu





***



Polecam się twojej miłości
uszom przygiętym do ust
Powierzam się pamięci rąk
o skórze cierpiącej na niedostatek
W listach z dzieciństwa
prosiłam o przychylność ziemi
Nie litość nieba
odpuszczenie przewin
O kołysanie jednorodne 
W kole, na którym yin i yang,
jestem linią łączącą
A najwięcej we mnie
gotowości
Paszcza lewiatana
- kładziemy głowy na jeden bok -
Naiwna apoteoza doznań 
Połyka mnie
Chrupie
Wypluwa na brzeg same kości
w miękkim etui
Które pamięta jak zdarto nań
skórę świni 


wtorek, 15 listopada 2011

Preludium



***

drżenie na myśl
że oto staje przede mną Niewiadoma
wobec niej
zachwycona ja
dotykam mglistej tkaniny
i wtedy
nabiera moich kształtów


"g*** w trawie" też potrafi z daleka ładnie wyglądać


"Ekonomiczna"

zużywam
pół cebuli
do tego 
serce w całości
mikra ekonomia


poniedziałek, 14 listopada 2011

Tu es responsable pour toujours de ce que tu as apprivoisé. 2003


Na przekór listopadowemu chłodowi, niełatwym porankom, obrastaniu w szron... uczyć się oddychać i przecierać dobre ścieżki w organizmie. Aż zaboli. 


"Ta pierwsza burza"

zagrzmiało, miły, pierwszy raz tej wiosny
nieba ciemnego pęknięcie srebrzyste
wdziera się do okna i grozi.

zwykle się żegnam, wspominam „od ognia...”
wchodzę pod żagiel powiekami szyty
a chmura się skrapla w krwioobiegu ziemi.

bo rodzi się jak Atena
z potężnego bólu zimowej głowy,
jak krzyk namiętności
po długim czekaniu,

paraliżuje
wstrząsa
łzawi.

jej bicie w kotły, jej boskie zgrzytanie -

gdzie byłaś ze swoją szarą sukienką?
z ciszą drepczącą zawsze o krok z tyłu?

pytam nagłe szczęście, chociaż nie powinnam.
dobrze, że już jest - wszystko jej wybaczam.

na koniuszku palca, jak na szpilce,
kołyszę burzy wiosennej diabły zielonorogie
na tle płynnym, z firanki.

przytula się do mnie perskim kotem
o miękkim futrze rześkości

ta moja pierwsza burza wiosenna,
buszująca w sercu
jak w konwaliach.


w skrócie

wpadasz w moje serce
jak wiosenna burza
w bukiecik konwalii
- aż pachnie miłością
cała mokra ziemia


***

mogę cię czytać bezustannie
jak dobrą książkę
zaznaczać twoje myśli
szerokim podkreśleniem uśmiechu
nazwać przyjacielem
i przystanią
świecącą jak lampa Akermanu
i wciąż się tobą dziwić
i chwalić tak
że autor ginie gdzieś po drodze
bo jesteś Małym Księciem swojej wiecznej Róży

niedziela, 13 listopada 2011

Myśli pozbierane - 200?


Boisz się, że znikasz? Zapewne już cię nie ma, tylko o tym nie wiesz.



***

znikanie nie jest potoczną
domeną człowieka
a nie ma go po latach tam gdzie być
mógłby
gdyby go chcieli
chemia wypiera wszystko co zbędne
chemicznym papierkiem lakmusowym
sprawdza nasz umysł
czy jeszcze potrzebny jest ten który
zaśniedział się gdzieś blisko nas
w towarzystwie przy piwie warzonym
chemicznie

że niby nienaturalnie znika?
ależ nie, naturalnie!

i ty też kiedyś znikniesz
ze złym pH w butonierce
z tego balu chemicznych pierwiastków

piątek, 11 listopada 2011

Pątnik - 2003 i powrót do przeszłości

Zadziwiające, jak historia lubi się powtarzać. To już jest nudne, naprawdę. 
W tym równaniu musi być błąd, tylko nie wiem jaki. 
Da capo al fine, da capo al fine, da capo al fine...

ptaki w klatce



***

znowu piszę
żeby się wyspowiadać
z nieuctwa
najboleśniejszego
bo pomimo własnych błędów
jeszcze z nieufności
do uczuć i przeświadczeń
którymi jestem srebrna i złota

przeglądam się w Twoich oczach
cały czas za późno
pytam
niczego nie ulepszam

wierzę swojemu sercu

a teraz zastanawiam się

gdybym wierzyła
czy pisałabym spowiedź
jakbym trwała w grzechu


***

chcę od siebie
niezmiennej mocy
wiedzy w życie
nie samej nauki
moje noce
są rozmowami z tobą
kiedy zawodzi wszystko
a najczęściej
kiedy ja się psuję

to nic to nic
śpiewaj mi
o królewnie zaklętej w ropuchę
i księciu
który ratuje
o Sonii sumienia
i szlachetnym Rodionie
o mnie i o tobie

do snu
da capo al fine


Wiara lokowana na złym koncie, kontestowanie siebie, uleganie sobie, życzeniowe myślenie... robienie sobie krzywdy, życie w strachu. Patologia. Jak można siebie tak nie lubić? 

***

każdym porem skóry
gorączkuję
wypacam z siebie
ciebie

chora
nie mów, że chora
podupadająca
na zdrowiu

włosy na karku
lekko zmierzwione
jak przy zbyt dużej
dawce ibupromu

ta zachłanność
z jaką
podupadam na zdrowiu
jest mordercza



***

Zostawiłeś u mnie coś
kawałek krwistych mięśni
nasączony winnym octem
na długiej
jak oczekiwanie
tyczce

krztuszę się nim
z zapałem neofity

sen mara
moja wiara

z której powoli wyrastam




czwartek, 10 listopada 2011

Studium przypadku

Czy możemy chwilę pomilczeć? 



***

obwiązuję głowę ciasno chustą
kosmyki włosów wciskam za materiał
głowa przestaje się chybotać
zaczyna odczuwać
lekki ucisk
mówi mi
że jestem



środa, 9 listopada 2011

Życie po to jest, żeby pożyć


Z pamiętnika młodej kobiety "w rozkroku"

Niech żyją długie weekendy, bo gdyby nie one, jak i wakacje (już tylko...listopad, grudzień, styczeń, luty, marzec, kwiecień, maj i czerwiec!), życie stałoby się nie do życia. Jeden z tych momentów już wkrótce!






“od-prężanie”

poczekam
na siebie
aż dojdę
do siebie

ramiona pod głową
nasłuchuję z pewną niecierpliwością
czy może już
i wrzucam w menisk czerepu wypukły
kolejne szpilki
pod pręgierzem
uciekających kwadransów
liczenie nakręconych baranów
tykanie
piszczenie
odbijanie się potrawką z dnia

nie chce się przelać

wtorek, 8 listopada 2011

Niezobowiązująca, acz... opinia

Moi Wierni Czytelnicy, Wyborcy w plebiscycie Literackiego Bloga Roku 2011, Przeglądacze Okazyjni, Podglądacze Satysfakcjonująco-Notoryczni...
Mam przyjemność opublikować "niezobowiązującą refleksję" na temat mojej poezji Osoby, która naukowo drogę moją znaczy, p. prof. Grzegorza Leszczyńskiego. Za zgodą autora. 
Serdeczne podziękowania ode mnie!

               Pani Kasiu, wiersze zrobiły na mnie duże wrażenie - potrafi Pani pisać milczeniem, zawieszać głos, by wywołać refleksję i pozwolić nastrojowi wypełnić całą przestrzeń słów. To wielki dar. Proszę KONIECZNIE wytrwale pracować, ćwiczyć się w różnych formach.(...) w jakiejś chwili może warto by było pokazać te wiersze na publicznym forum - w konkursie poetyckim, na łamach czasopisma literackiego...? Bardzo do tego zachęcam. To ważny krok w twórczej biografii.




O prężeniu się - z Murakamiego

"...sama wiem, że jeżeli się odprężę, będzie mi lżej. Jaki sens ma mówienie mi tego? Lecz jeżeli teraz się odprężę, rozsypię się na kawałki. Zawsze tak żyłam i nie umiem żyć inaczej. Jeżeli odprężę się choć na sekundę, nie będzie już powrotu. Rozsypię się na kawałki, a te kawałki rozsieją się po całym świecie."

Norwegian Wood, Haruki Murakami




***


stoję nad tobą 
jak nad miską kleju
opadam
ja fresk
nieużyźniony pamięcią


                                               - dla Ojca (2003)