Pokazywanie postów oznaczonych etykietą o mnie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą o mnie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 13 października 2024

O trudnościach, o życiu i o psychoterapii

Znacie te memy, w których psychoterapeuta okazuje się zwykłym człowiekiem, który często nie ogarnia własnej kuwety?

Ja znam :) I to jest właśnie moje życie. Zwykłe. 

Od ośmiu lat jestem na ścieżce poszerzania świadomości, mam własną terapię, odbyłam mnóstwo godzin kursów, szkoleń, superwizji z nauczycielami i sesji z klientami. 

Czy moje życie jest... lepsze? I tak, i nie. Za Chiny nie cofnęłabym tego czasu, bo zmieniłam się, dojrzałam, nabrałam innego spojrzenia na przeszłość, moje związki, praca i relacja ze światem zrobiły się szersze i pełniejsze. Doświadczyłam i wiem więcej. Lecz nie zmieniło to samej mojej historii osobistej (to nie magia i cofanie czasu), kompleksy pozostały (to wygodne autostrady umysłu), pojawiające się problemy - pojawiają się :) No, życie. 

A, może zmieniłabym - byłoby mniej (ciekawe?) bólu poznania, cierpienia wynikającego z odwrotnego do de-realizacji procesu, mniej strat wizji na swój temat, porażek w pracy nad sobą, mniej niepewności, kto wybiera i kto pracuje, mniej konfrontacji z samą sobą i z figurami sennymi swoich nauczycieli, klientów, koleżanek i kolegów w szkoleniu, mniej stopni świadomości i zlatywania z nich z hukiem...

Czy to znaczy, że "terapia nie działa"? Działa, w rozumieniu - działamy my w relacji z terapeutą, aplikując (bądź nie) odkrycia i wglądy z sesji (i z pomiędzy sesji) na co dzień. Nasz aparat poznawczy jest ograniczony, bo jesteśmy jacyś. Nasze "okablowanie" jest dane raz na zawsze. To pocieszające - możemy tyle, ile możemy, aby poznać lepiej siebie, innych i świat. Więcej nie. To znaczy, możemy przeważnie dużo więcej, niż myślimy, że możemy i w tym "więcej" terapia pomaga. A czasem można się po prostu zmęczyć - i zamiast roz-wijać się, warto się trochę z-winąć i odpocząć. W lesie na przykład.

Wciąż zaskakuje mnie to, co mi się przydarza. Śmierci, rozstania, milczenie, początki, nowe etapy, miejsca, obrazy, spotkania. Wciąż doświadczam siebie, innych i świat z nowych (i starych) perspektyw - niby tu byłam, ale jednak nie. Niby znam, ale nie do końca. Zajrzenie za taflę lustra to moment, przebłysk. Trochę z tych powidoków zostaje pod powiekami i wtedy jest szczęście. 





czwartek, 26 lipca 2012

Sun rise, sun set



Dzisiaj i jutro, i pojutrze... wybieram słodycz płynącą ciepłymi łzami. I czekam na Melody. 

Worrisome heart 

I need a hand with my worrisome heart
I need a hand with my worrisome heart
I would be lucky to find me a man
Who could love me the way that I am
With this here worrisome heart

I need a break from my troublin ways
I need a break from my troublin ways
I would be lucky to find me a man
Who could love me the way that I am

I need a man who got no baggage to claim
I need a man who got no baggage to claim
I would be lucky to find me a man
Who could love me the way that I am

A worrisome, troublin, baggage free
Modern day dame
Worrisome, troublin, baggage free
Modern day dame
Ain't nobody the same

piątek, 11 maja 2012

Gościnny Przysiad w Grawitacji 16.05.2012


Jak widać (niezbyt wyraźnie, co prawda) na załączonym obrazku z Painta, poetyckie wystąpienie publiczne z moją skromną osobą, między innymi, odbędzie się tu i tu, o tej o tej, wtedy i wtedy.
Zapraszam, oczywiście.
K.J.L.

poniedziałek, 14 listopada 2011

Tu es responsable pour toujours de ce que tu as apprivoisé. 2003


Na przekór listopadowemu chłodowi, niełatwym porankom, obrastaniu w szron... uczyć się oddychać i przecierać dobre ścieżki w organizmie. Aż zaboli. 


"Ta pierwsza burza"

zagrzmiało, miły, pierwszy raz tej wiosny
nieba ciemnego pęknięcie srebrzyste
wdziera się do okna i grozi.

zwykle się żegnam, wspominam „od ognia...”
wchodzę pod żagiel powiekami szyty
a chmura się skrapla w krwioobiegu ziemi.

bo rodzi się jak Atena
z potężnego bólu zimowej głowy,
jak krzyk namiętności
po długim czekaniu,

paraliżuje
wstrząsa
łzawi.

jej bicie w kotły, jej boskie zgrzytanie -

gdzie byłaś ze swoją szarą sukienką?
z ciszą drepczącą zawsze o krok z tyłu?

pytam nagłe szczęście, chociaż nie powinnam.
dobrze, że już jest - wszystko jej wybaczam.

na koniuszku palca, jak na szpilce,
kołyszę burzy wiosennej diabły zielonorogie
na tle płynnym, z firanki.

przytula się do mnie perskim kotem
o miękkim futrze rześkości

ta moja pierwsza burza wiosenna,
buszująca w sercu
jak w konwaliach.


w skrócie

wpadasz w moje serce
jak wiosenna burza
w bukiecik konwalii
- aż pachnie miłością
cała mokra ziemia


***

mogę cię czytać bezustannie
jak dobrą książkę
zaznaczać twoje myśli
szerokim podkreśleniem uśmiechu
nazwać przyjacielem
i przystanią
świecącą jak lampa Akermanu
i wciąż się tobą dziwić
i chwalić tak
że autor ginie gdzieś po drodze
bo jesteś Małym Księciem swojej wiecznej Róży

wtorek, 8 listopada 2011

Niezobowiązująca, acz... opinia

Moi Wierni Czytelnicy, Wyborcy w plebiscycie Literackiego Bloga Roku 2011, Przeglądacze Okazyjni, Podglądacze Satysfakcjonująco-Notoryczni...
Mam przyjemność opublikować "niezobowiązującą refleksję" na temat mojej poezji Osoby, która naukowo drogę moją znaczy, p. prof. Grzegorza Leszczyńskiego. Za zgodą autora. 
Serdeczne podziękowania ode mnie!

               Pani Kasiu, wiersze zrobiły na mnie duże wrażenie - potrafi Pani pisać milczeniem, zawieszać głos, by wywołać refleksję i pozwolić nastrojowi wypełnić całą przestrzeń słów. To wielki dar. Proszę KONIECZNIE wytrwale pracować, ćwiczyć się w różnych formach.(...) w jakiejś chwili może warto by było pokazać te wiersze na publicznym forum - w konkursie poetyckim, na łamach czasopisma literackiego...? Bardzo do tego zachęcam. To ważny krok w twórczej biografii.