wtorek, 1 października 2013

Trasa dwa mosty

Na tych mostach spotykam samą siebie. Obserwuję, jak zmieniam chód w tan, bieg w galop, kiwanie się z losem o piłkę w pląs. Wisła rzadko zawodzi - widok drugiego brzegu z domu również. Niebo układa się w szerokie wstążki, róż, błekit, granat - nie mogę się wtedy, patrząc na nie, smucić. Zapominam. Kamienice na Stalowej dały znów się poznać, nieodkrytymi gzymsami, nowymi ikonami i rysunkami. Staram się zachowywać w głowie te pochwycone w biegu adresy, żeby wrócić z lustrzanką. Słucham siebie - teraz mam niepowtarzalną okazję naprawdę coś usłyszeć. 
Nie zostawiam wielu rzeczy za sobą, raczej tworzę dla nich nowe komnaty - rozrastam się, jak kingowski Rose Red...niejedno morderstwo miało tu miejsce, ktoś się zgubił, kogoś wypluło w zupełnie innym skrzydle...może to jest właśnie triumf nawiedzanego domu - obrasta sobą bolące miejsca. 
Powoli kończą się chude lata. Jeszcze momencik. 

photo: M.R. 

czwartek, 19 września 2013

Spotkania w kosmosie

W tym statystycznym świecie istnieje prawdopodobieństwo spotkań niebanalnych.

Jesteś tam, gdzie losowi można pomóc, masz ich więcej. Jednak dalej to przypadek: kto to będzie, jaki będzie, co po spotkaniu zostanie Ci w dłoniach, w pamięci, w sercu... 

Wyobrażam sobie, jak zrzucona z wysokiego kaflowego pieca kotka obraca się wielokrotnie dookoła własnej osi, obija trochę o meble, ma przestrach w oczach, gdy mija je zbyt blisko - jak Alicja spadająca wgłąb, wgłąb... zachłyśnięta powietrzem, bezwładnie puszczona w ruch.
Piec jest wysoki, a końca spadania nie widać. Staje się constans. Więc kotka zaczyna się rozluźniać - wypuszcza przed siebie łapy, mruży oczy, faluje. Omija przeszkody zręczniej, dryfuje w kierunku, który wybierze - choć ciągle w dół, jednak czasem nieco w bok, szybciej lub wolniej. Wedle pragnienia. 
Nie można wymknąć się życiu, ale można nim sterować.



środa, 18 września 2013

Po-przez

Jak wiadomo...

***
po czasie 
status quo zmienia
samo przez się

(powyżej trofea po-cioteczne w sopockiej hacjendzie - słonie, piramidy, różańce i cięte szkło...true story...był jeszcze wypchany mały aligator)


PS. Jedna z piękniejszych rzeczy, jakie można przeżyć - wydanie EPki własnego zespołu i usłyszenie własnych słów w tak wspaniałym akompaniamencie :) Coming soon!






niedziela, 15 września 2013

Liga Warszawa

***
to nie twoja liga i
nie podadzą ci
ich boisko równiej wznosi
zieleńszą nawet jesienią trawę
nie liczą się próby i asysty
nie strzelasz, nie istniejesz
na żadnej liście

Stałam w długiej kolejce razem z dziesiątkiem rodziców dzieci rocznik 2004 - wszyscy z nadzieją, że to ICH syn czy córka (bo zdarzały się), zasilą szeregi dzielnej - do boju - Legii juniorów. 
Włosy na gumie kreatywnej układały się chłopcom na wzór fryzur ich piłkarskich idoli. Kochano Milano, korki wyły w niebiosa całą tą swoją jaskrawością, ojcowie wymieniali się wynikami meczy, które pewnie oglądają z trybun wykupionych w sektorach VIP na Cyfra+. 
Stałam tam i czułam lęk. To już? Już powiedzą im, że nadają się lub nie? W kogo warto inwestować, a kto strzelił samobója przychodząc w niepasującym stroju? 
Wolałam nie patrzeć. 



***
eksperyment ze słoikiem wykazał
że płomień
żywi się tlenem
i wsysa w przestrzeń pomiędzy cząstkami
dowolną płynną substancję

po czym
dusi się
zachłanny

Przyroda nie znosi próżni. To jakiś imperatyw - z zamkniętymi oczami wypełnia pustkę, czasem byle czym, czasem własnymi wydzielinami, czymkolwiek, co jej podetkać. Jest jak otwarte, obrzmiałe usta, które znają tylko jeden, najpierwotniejszy gest - i ssą. 




czwartek, 29 sierpnia 2013

Nie-bierz-mnie


***
nie bierz mnie
na poważnie
mnie bierz




***
co dzieje się, gdy wymawiasz słowo na k
- nic
- ktoś pomyśli, o, jakie to wulgarne, tak na ulicy
- możesz je wrzucić przed "bo", jak przecinek
- wywołasz zniecierpliwienie
- ulżysz sobie
- ktoś już to słowo słyszał, ale zapomniał, co oznacza i myśli, że chodzi o seks
- być może mówisz do siebie
k-o-c-h-a-m




Atak

1."Z tobą nie rozmawiam, głupia cipo"
2. Uśmiech ponad głową.
3. Robienie rzeczy zbędnych, od których nie zmienia się nic, co istotne.
4. Głuchy telefon.
5. Uleganie pozorom czyjejś słabości.
6. Niemoc, ktorą karmią się wilki.

Nie, nie, nie. Mówiłam dzisiaj do lustra. Brzydko, żeby nosowe samogłoski zaczynały się głęboko w piersi, nie wiązły w czaszce. 
Nie, nie, nie. Niegrzecznie, zła, rozkapryszona. 
Nie tylko głos tym ćwiczę.
Kąciki ust podnoszą się w samoobronie - "to nie ja, ja nie śmiem, to na pewno ktoś inny".

Obcięłam włosy, trochę krzywo - dla poczucia sprawczości. Że nad czymś, jeszcze, mogę zapanować. Słuchają się mnie moje ręce, nogi... Panowanie nad sobą jest najlepszą i najczystszą formą kontroli - inne są dominacją, krzywdą, ubezwłasnowolnieniem, rozmyciem odpowiedzialności.
Pies mnie nie słucha, bo nie bierze na poważnie mojej złości? Ile osób (czy w ogóle) doświadczyło mojego gniewu? 

Gonią nas duchy, szkielety, po których zostaje cień - to my sami, chudsi, przestraszeni, odsunięci od źródła ciepła. Słyszysz? To pycha, powierzchowność, małostkowość, brak umiaru, "letniość"... Klekoczą w naszych pustych kościach, jak piłeczki flipperów. Dźwięk - płacz. Dźwięk - martwa cisza. Dźwięk - stek obelg, od których drżą mi kolana i nie mogę utrzymać łez. 



niedziela, 18 sierpnia 2013

O czym mówić

Zastanawiam się, o czym nie mówię na głos. O czym mówię "zamiast". 

O tym, że o nim nawet nie pamiętam, a o innym wciąż myślę.
O tym, że mam jedno dziecko, ale więcej już nie chcę. 
O tym, że obudziłam się w życiu o parę lat za późno i dopiero zaczynam dorastać. Zaczynam zaczynać.
O tym, że widzę swoją małość. 
O tym, że pomimo tego (dlatego?) są osoby, które są ze mną zaskakująco bardzo "na tak". 
O tym, że kieruje mną naiwna wiara, że jest i będzie tylko dobrze. Nawet jak jest źle.
O tym, że odczuwam brak i szukam tej dziury w nawet niecałym, żeby nazwać. 
O tym, że nie umiem mieć w d***, a tak bardzo bym czasem chciała.
O Muzyce. Boję się. 

Zamiast tego mówię:
ciało, obiad, kupić, zmęczona, praca.

Gdzie są słowa ostre i prawdziwe? 
Dokonuję selekcji - wewnątrz zamykam trudne kwestie, bo jeszcze zobaczę, jaka jest prawda i okaże się, że znów jest pod górkę. 
Gdzie są idee?
Utkwiły w kisielu z towarzyskich spotkań i mieszczańskim hedonizmie. 
Nasączona nimi gąbka tkwi w moich ustach - dlatego do uszu tych na zewnątrz dochodzą tylko pomruki, zamiast  przesiąkniętych nimi pełnych zdań. Mogę ją ściskać zębami, jedyne, co osiągam, to mały kwaśny łyk przełykany nienaturalnie na otwartych szczękach i parę kropel kapiących po brodzie, które wsiąkają w ubranie. I nawet nie ma przebudzenia, jakby ten ocet zwietrzał, nie spełniając żadnego z zadań. 
Zostawia mnie bez koloru, bez smaku.

"Gdyby była wojna,
byłabym spokojna"






poniedziałek, 15 lipca 2013

Długość dźwięku

***

Jestem spragniona 
słów rąk strzemion 
zakładanych wolności
by wiedziała 
że żyje 

Przy-siądź się 
Do-siądź mnie

zalegnij 

nowy plakat i logo LA by Ewa Gołda


***


Gdy Ci się znudzi wielki świat
Wieczorne światła, błyski lamp
Rzęs sztucznych cień, uśmiechów gra
Klakierów zachwyt Twym emploi

Gdy zechcesz w dal bez celu iść,
Nie słyszeć pytań, nie musieć nic,
Gdy zechcesz być, nic, tylko być,
Odszukaj mnie...

Tbc...


poniedziałek, 1 lipca 2013

Mr Jones - Noc Pragi 2013



Mr Jones

I'm somewhere else sitting next to you
I won't say a thing, I don't need to
Yoou look so tired, your brilliant tongue
Doesn't shine, oh, Mr Jones...


----------
Przykazanie jest takie:

aktor gra
aby przeżywał widz

Nazywa się to BHP