piątek, 14 lutego 2014

Liz-ard Queen

patronat: Stalowa 52


Dzisiaj posypią się z ust wielu słowa słodkie, jak miód, lepkie od namiętności, ociekające i mokre albo gładkie i ulotne jak talk; puszyste, jak małe białe kotki i króliczki. Różowe, jak śluzówka, czerwone jak obrzmiałe ciepłą krwią mięśnie.
Choose your colour.
Enjoy :)

"love to kill"


wtorek, 11 lutego 2014

Milczenia owoc

grafika: www.asloska.blogspot.com
patronat: Stalowa 52

Kim jesteś w środku, kiedy zamykasz oczy? 

(Moja dusza ma wąskie nadgarstki, długie jasne włosy, nie je tylko pije, wydziela do życia muzyczny leitmotiv, lekki i przyjemny, beztrosko patrzy w słońce i jest sama, nie samotna.)

Wybaczyłeś sobie, uspokoiłeś marzenia i sny? Czy za mało to wciąż wszystko, co czujesz?
Mam nadzieję, że tak, tak i nie. 

To owoc milczenia. Możemy wyobrażać sobie, co chcemy. Jesteśmy wolni lub zniewoleni, tacy, jakich sobie wybierzemy. Mamy kolejne życia, równoległe duchy i pamięć. 
Nie jest istotne, co nam się wydaje. Prawda, że to cudne? 

Mahamaja.







Miłość do sztuki (mięsa)

Jak w temacie - Asł przygotowała grafiki, ja dodałam teksty - całość pod patronatem Stalowej 52, której goście dostaną ero-kartki z okazji Święta Zachodniej Miłości.
Po jednej dziennie, dawkując, żeby się nie zakrztusić, prawda?

patronat: Aparthotel Stalowa 52 na warszawskiej Pradze Płn http://www.stalowa52.pl/, gdzie niejedna inicjatywa już się odbyła, a będzie więcej. Stay in touch!


niedziela, 2 lutego 2014

FotoREALacja

Z kraju i ze świata.




Tak wygląda pierwsze drzewo zaraz za Krainą Sza-Fy


Ktoś układał z klocków i wyszedł mu teatr.


Całkiem ludzka suka.


drzwi stare
zamek współczesny
- co w środku?


Mors, ki diałeł?


oliwnie


szczur miejski 


Kopsnij czachę!


za chuda - ale pióra ma


pewnie świecą w ciemności, też


S.M. 


ille olliwek


czy dostanę dzisiaj piątkę?

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Nie dostać hustawką w zęby

Nie tracić uzębienia, trzymać się mocno hustawki! I bujać się! :)

"Reiner Maria Rilke (...) nie był szczególnie "wydajny" z punktu widzenia liczby wierszy, które napisał. Jednak chociaż się obijał, od czasu do czasu przeżywał fale inspiracji, a to, co tworzył, było wielkie.(...) sama liczba podejmowanych przez nas działalności nie ma nic wspólnego z wartością. Ekonomika nie może wycenić Rilkego wyżej niż jako mniej czy bardziej płodnego wierszokletę. A on, wałęsając się po Europie bez napisania czegokolwiek całymi latami, pewnie nigdy nie włożyłby koszulki z napisem "Pracuję".

Pochwała nieróbstwa, Steven Pole, gazeta wyborcza, Magazyn Świąteczny, 4-6 stycznia 2014r.





środa, 1 stycznia 2014

Kiedy sukienka jest Twoja

Zakładasz ją dla siebie, nie dla kogoś. Wiesz, że leży idealnie, pasuje w każdym calu. To nie zdarte jeansy, wynoszone, wygodne buty. Sukienka na nowe. 

Czego chcę w tym roku?

Nauczyć się, że zawsze najlepiej  zaczynać od siebie. Dalej słuchać tego, co mówi dusza i serce. Znać siebie i nie zaprzeczać, nie donosić na siebie tej "lepszej", bardziej "moralnej"... "Jeszcze się taki nie urodził..." - właśnie.

Połączyć post z karnawałem. Pokochać tę huśtawkę, wprawiającą w ruch wszystko dokoła i w środku. Ani przed nią nie uciekać. Energia zamienia się z kinetycznej w statyczną, niech się dzieje wedle praw fizyki. A że ktoś dostanie w czółko trącony bucikiem? Trzeba było stanąć dalej... "Alboś z nami, albo przeciw nam".

Natchnień, które przychodzą, by się rozgościć. Ciszy i niekrępującej samotności. Mniej ludzkiej głupoty. Dobrych decyzji. Odwagi. Szczerości. 



nowa mapa na nowy rok 



No i 
trzymaj się prosto, dbaj o siebie. I nie dłub w nosie ;)






u pani Halinki pod suszarą na trzy zdrowaśki, żebym "wyglądała, jak kobieta" - proces kruszenia trwa, efekt "after" nie będzie publikowany, tak skruszał...



wtorek, 31 grudnia 2013

Zapach soczystych Jamesów Grieve'ów i soku z malin.

Oddech jogi nie wystarczy, przyjemne metry na lądzie czy w wodzie też nie.
Zawsze w głowie toczy się myśl za myślą.
Zapach soczystych Jamesów Grieve'ów i soku z malin. Zmiana torów, wiesz, że będzie dobrze, chociaż jeszcze nie wiesz, jak to zrobisz.
Ale ta wyświechtana nadzieja, ostatnia koścista suka - przyłazi do Ciebie z merdającym ogonem i patrzy ufnie, żebyś i Ty zaufał.
Wtedy tyje.


czwartek, 12 grudnia 2013

Bo rok zawinął się nie wiadomo kiedy

***

W szarej kopercie na poste restante
Wysyłam Ci ostatnie zdjęcie
Jesteśmy na nim Ty i ja
Tak ciasno w kadr objęci

Po pas schowani w białym puchu
Po uszy w sobie zakochani
Chcemy, by trwało to, co trwa
"Ona dla niego, a on dla niej"

tbc

Dalej będzie wszystko dobrze, z koperty on wyjmie parę płatków śniegu, które szybko stopią się na dłoni, choć każdy taki piękny i o wyjątkowym wzorze. 
Dalej wszystko będzie spokojnie, bo zdjęcia nie wiedzą, czy to "już" i kiedy odpuścić, a ludzie owszem.
Dalej tylko będzie lepiej, bo spada kolejny śnieg i owija stare ślady na ścieżkach, mości je na nowych podróżników.
I kadry wrócą do jakichś innych "onych". 



sobota, 30 listopada 2013

festiwal dużego formatu

Spotkania ze sztuką i poezją same w sobie bywają mało sexy.
Ale już sytuacje, zderzenia osób obecnych na nich - tak.
Dlatego je lubię i cieszę się z tych literackich imprez, bo pobudzają i inspirują.

Jak zawsze, Grupe Literyczną Na Krechę, ogarnęła Łucja :) Piącha, Zdzisiek i Lara :)







Festiwal miał hasło: LUSTRA, więc zdecydowałam się na poniższe zestawienie wierszy, które o zwierciadłach, lustrach wprost lub metaforycznie - zbiór już publikowany.

***

moje ciało
bez kiczowatej nawet zasłony
rozebrane do naga
włazi krzywo w lustro
każde lustro -
życzy sobie dużo szczęścia
w nagości

***

Czy to lustro jest czy tafla
przeciętego wzdłuż jeziora
nieprzeciętną regularność
nosi ran do wyleczenia

Nie pamiętam, kiedy wstaję,
co zamknęło dzień poprzedni
gniew, mijanie znaczeń, rozpad
chleb szarawy i powszedni

Tchu wziętego w płuca brak -
nie wcześniej, niż powinno
wynurzenie z niezwykłości
tworzy wartość nową, inną

Nie zostanę w jednym miejscu
nazbyt długo, możesz ze mną
wyspy płodzić wulkaniczne
w tym równaniu z jedną zmienną

Klucz do bramy, do pokoju daję
- wizjer w kształcie teleskopu
do badania ciał astralnych
zimna blaszka stetoskopu

Czy to lustro jest czy tafla
przeciętego wzdłuż jeziora
ponad wodą czas zatrzymać
nasza, nie Demiurga rola.

"Bez światłocienia"

znikasz ze swoich trzech wymiarów
w płaską jak deska fotografię
nie mogę zrobić kopiuj wklej
byś znów się pojawiła

zostały setki płaskich zdjęć
lecz brak już światłocienia
co byłby w stanie ciebie objąć

gdzie teraz jesteś
tylko blask
oślepia i przewierca
moje wyobrażenia

"starsza"

powoli będę tracić ciebie
schowasz się za lustro
w książkę, w zamknięte wieko od pianina
powisisz ładnie w ramce
poleżysz w albumie

a wszystko to

horyzontalnie
w pozycji trudnej do działania

powoli niezachwiane prawa
nie będą mogły ciebie dotknąć
ulegnie tobie grawitacja
prawo do zmarszczek
i nie doświadczysz końca świata
i lęk przez sen o jedno z dzieci
już nigdy ciebie nie obudzi

a widzisz, być może ja
dożyję osteoporozy, VII RP, ślepego zaułka
i będę stara
stara stara
starsza od ciebie
po raz pierwszy


***

Przecieram ręką zimną taflę
zostaje smuga ciepła z dłoni
mgła skrapla się
tężeje
układa w labirynty
zamarza.

Po tafli
ciężkiej i długiej
jak noc
niezaspokojonych modlitw
tnie brzytwa myśli.

Przykładam do policzka
ciągnę
ciągnę
ciągnę.

To moja twarz
tylko moja twarz
w największym nawet zwierciadle.


środa, 20 listopada 2013

Super, że ego

Miało być dzisiaj filozoficznie i niechaj już będzie trochę, jak musi, bo szkoda przemyśleń, ale i tak najważniejsze jest na końcu.

Po pierwsze, kołysanka.
https://www.youtube.com/watch?v=sDKhOgc9Xq0&list=RDGRF5TrKqLOo

Śpiewa Maria Peszek, więc nie jest to zapewne pioseneczka skierowana do najmłodszych, bo podzielamy z Marią zamysł, że "dzieci są systemowe" - tyle, że Maria jeszcze nie doświadczyła, że system zawiera zupełnie niesystemowe konotacje z dziećmi typu rozgrzewającego, napawającego dumą, rozczuleniem i innymi ludzkimi odruchami. No, ale... ad rem.

Za Papuzińską powtarzałam zawsze (za babcią, mamą, potem Pierworodnemu):
"Króla zjadł pies, pazia zjadł kot, królewnę..."
A, właśnie! "Królewnę MYSZKA zjadła".

I mnie olśniło. Te męskie wtręty sobie podaruję, niech ich zjada, egal. Paź zawsze mi jakiś bardziej mimozowaty, niż chłopięcy się wydawał i przypominał papużkę falistą, dlatego kot go, a nie pies.

Królewna - to SUPEREGO damskie. Wymagania społeczne co do jej zachowania, tego, co jej wolno, czego nie powinna. Królewna jest delikatna, królewna nie sika i nie ma innych wymagań, byle dotrwać do pierwszego i zarazem ostatniego przystanku poza chałupą ocja, jakim jest Zamek, gdzie żyją z Królewiczem długo i szczęśliwie. I niestety, Królewny małe i większe wierzą w te dyrdymały, potem tęsknią do białych koni i jeźdźców (no, o koniach może później - w każdym razie, tu w kontekście "koń+rycerz", koniecznie obaj biali, święci i nieskalani, ale o majestatycznym wyglądzie i wiedzy, jak rozbudzić Kobietę w Królewnie - choroba, niby skąd, jak taki święty i nieskalany...aha! z ksiąg uczonych dostępnych po 22:00...)
Więc całe szczęście, że pojawia się MYSZKA i zjada tę biedotę, Królewnę. Oto ID!
Mycha, myszon wspaniały, futrzasty, kłębiasty, boją się jej wszyscy w pierwszym odruchu, bo ma zęby i bywa, że gryzie.
Myszka, nie poczciwa, a wszechwładna, jakiej bliżej do Dębu Bartka, Wodospadu Niagara, Wielkiego Kanionu czy Doliny Rospudy. To Natura, dzicz i władza nieogarnięta. Ciekawe, że pojawia się sama, ale od razu z jasnym zamiarem. Pożreć.
To trochę, jakby ktoś w "Krzyżakach" ulitował się i już po pierwszym rozdziale rozprawił się z Danusią. Niech spoczywa w spokoju, viva Jadzia! Viva chuć, zdrowie, dupa i energia.

Królewna z marcepana. Marcepan pycha, mycha przynajmniej miała smacznie.

Super,
a EGO?
Kobieta - obecna, korzystająca z okoliczności przyrody często wcale nie łagodzących, ID wzięła pod siodło, SUPEREGO truchta daleko z boczku i czasem tylko wychynie, jeśli za dużo negatywnych ludzi wepchnie się na ścieżkę.

Teraz deser:
https://www.youtube.com/watch?v=k-ZtwfNoOwA
Myszka zjadła.

r.ciok