Nowe zdjęcia na pocztówki.
Cel wycieczki: rozpoznanie małej ojczyzny.
niedziela, 17 listopada 2013
środa, 16 października 2013
Grawitacja
Nawet, jeśli nie przyznasz, że tak jest - chcesz.
Chcesz, żeby ktoś wyszedł dwa kroki w zimno, pustkę i przeraźliwą ciszę po to, żeby cię znaleźć i wciągnąć znów do ciepłego łona.
W całym kosmosie, wobec majestatu ludzkiej myśli, postępu technicznego, rozwoju ekonomicznego dalej ratuje nas odruch współczucia - jesteś taki, jak ja, więc nie dam ci zginąć. Taki, jak ja - jesteś mną.
Im większy świat, im dalej od stacji, tym większa niepewność.
Czy jest tam kto? Czy jest tam kto?
Chcemy, by do nas - z nami - mówili; chcemy, by o nas - za nas (sic!) - myśleli; chcemy, by przy nas - z nami - trwali.
Żeby na chwilę ustać, żeby przestać się bać. Żeby w końcu znów skoczyć w otwartą przestrzeń przypięci mocno liną.
Czy nie tym jesteśmy? Podróżnicy na sznurku.
Czy nie tego szukamy? Wyruszająca nam naprzeciw ludzka istota.
Czy nie to nas napędza? Wiara wbrew i pomimo.
W tym wszechświecie, gdzie każdy jest słońcem, szukamy swojej ziemi.
photo: R.Ciok/Stalowa 52
czwartek, 3 października 2013
A życie tu!
Jesień to moja ulubiona pora roku.
Zadziwiają mnie drzewa, które pozbywają się liści w piękny sposób; urządzją im cudowny pogrzeb, odejście w malarskim stylu. Czy to oznacza, że uroda to nadmiar, a mądrość polega na umiejętności rezygnowania w odpowiednim momencie - bo wiesz, że rzeczy wrócą do ciebie, kiedy nadejdzie czas?
Jesień uczy korzystać z dnia, kurczącego się i ciemniejącego coraz szybciej. Zjedz niespiesznie śniadanie, wypij kawę. Pamiętaj o ciepłym szaliku i rękawiczkach. Wyjdź w rzeźkie przedpołudnie i nie cenzuruj myśli.
Wzruszenie dociera do mnie w najdziwniejszych momentach. Ten chłopak taki blady i patrzy oczyma rosyjskiego bojara, dziewczyna ma rembrandtowskie włosy, przez chwilę poczułam się jak młodsza siostra i plotłam warkocze, chleb się udał i został wchłonięty jeszcze ciepły, biegnę i czuję uczące się wysiłku serce - trochę zdziwione zmianą przyzwyczajeń, ale to ja tu rządzę.
Drzwi do wszechrzeczy wystarczy namalować.
do siebie
wejdź
tu
dzieje się najwięcej
Zadziwiają mnie drzewa, które pozbywają się liści w piękny sposób; urządzją im cudowny pogrzeb, odejście w malarskim stylu. Czy to oznacza, że uroda to nadmiar, a mądrość polega na umiejętności rezygnowania w odpowiednim momencie - bo wiesz, że rzeczy wrócą do ciebie, kiedy nadejdzie czas?
Jesień uczy korzystać z dnia, kurczącego się i ciemniejącego coraz szybciej. Zjedz niespiesznie śniadanie, wypij kawę. Pamiętaj o ciepłym szaliku i rękawiczkach. Wyjdź w rzeźkie przedpołudnie i nie cenzuruj myśli.
Wzruszenie dociera do mnie w najdziwniejszych momentach. Ten chłopak taki blady i patrzy oczyma rosyjskiego bojara, dziewczyna ma rembrandtowskie włosy, przez chwilę poczułam się jak młodsza siostra i plotłam warkocze, chleb się udał i został wchłonięty jeszcze ciepły, biegnę i czuję uczące się wysiłku serce - trochę zdziwione zmianą przyzwyczajeń, ale to ja tu rządzę.
Drzwi do wszechrzeczy wystarczy namalować.
do siebie
wejdź
tu
dzieje się najwięcej
na mojej Pradze, kjl
wtorek, 1 października 2013
Trasa dwa mosty
Na tych mostach spotykam samą siebie. Obserwuję, jak zmieniam chód w tan, bieg w galop, kiwanie się z losem o piłkę w pląs. Wisła rzadko zawodzi - widok drugiego brzegu z domu również. Niebo układa się w szerokie wstążki, róż, błekit, granat - nie mogę się wtedy, patrząc na nie, smucić. Zapominam. Kamienice na Stalowej dały znów się poznać, nieodkrytymi gzymsami, nowymi ikonami i rysunkami. Staram się zachowywać w głowie te pochwycone w biegu adresy, żeby wrócić z lustrzanką. Słucham siebie - teraz mam niepowtarzalną okazję naprawdę coś usłyszeć.
Nie zostawiam wielu rzeczy za sobą, raczej tworzę dla nich nowe komnaty - rozrastam się, jak kingowski Rose Red...niejedno morderstwo miało tu miejsce, ktoś się zgubił, kogoś wypluło w zupełnie innym skrzydle...może to jest właśnie triumf nawiedzanego domu - obrasta sobą bolące miejsca.
Powoli kończą się chude lata. Jeszcze momencik.
czwartek, 19 września 2013
Spotkania w kosmosie
W tym statystycznym świecie istnieje prawdopodobieństwo spotkań niebanalnych.
Jesteś tam, gdzie losowi można pomóc, masz ich więcej. Jednak dalej to przypadek: kto to będzie, jaki będzie, co po spotkaniu zostanie Ci w dłoniach, w pamięci, w sercu...
Wyobrażam sobie, jak zrzucona z wysokiego kaflowego pieca kotka obraca się wielokrotnie dookoła własnej osi, obija trochę o meble, ma przestrach w oczach, gdy mija je zbyt blisko - jak Alicja spadająca wgłąb, wgłąb... zachłyśnięta powietrzem, bezwładnie puszczona w ruch.
Piec jest wysoki, a końca spadania nie widać. Staje się constans. Więc kotka zaczyna się rozluźniać - wypuszcza przed siebie łapy, mruży oczy, faluje. Omija przeszkody zręczniej, dryfuje w kierunku, który wybierze - choć ciągle w dół, jednak czasem nieco w bok, szybciej lub wolniej. Wedle pragnienia.
Nie można wymknąć się życiu, ale można nim sterować.
Jesteś tam, gdzie losowi można pomóc, masz ich więcej. Jednak dalej to przypadek: kto to będzie, jaki będzie, co po spotkaniu zostanie Ci w dłoniach, w pamięci, w sercu...
Wyobrażam sobie, jak zrzucona z wysokiego kaflowego pieca kotka obraca się wielokrotnie dookoła własnej osi, obija trochę o meble, ma przestrach w oczach, gdy mija je zbyt blisko - jak Alicja spadająca wgłąb, wgłąb... zachłyśnięta powietrzem, bezwładnie puszczona w ruch.
Piec jest wysoki, a końca spadania nie widać. Staje się constans. Więc kotka zaczyna się rozluźniać - wypuszcza przed siebie łapy, mruży oczy, faluje. Omija przeszkody zręczniej, dryfuje w kierunku, który wybierze - choć ciągle w dół, jednak czasem nieco w bok, szybciej lub wolniej. Wedle pragnienia.
Nie można wymknąć się życiu, ale można nim sterować.
środa, 18 września 2013
Po-przez
Jak wiadomo...
po czasie
status quo zmienia
samo przez się
(powyżej trofea po-cioteczne w sopockiej hacjendzie - słonie, piramidy, różańce i cięte szkło...true story...był jeszcze wypchany mały aligator)
PS. Jedna z piękniejszych rzeczy, jakie można przeżyć - wydanie EPki własnego zespołu i usłyszenie własnych słów w tak wspaniałym akompaniamencie :) Coming soon!
niedziela, 15 września 2013
Liga Warszawa
***
to nie twoja liga i
nie podadzą ci
ich boisko równiej wznosi
zieleńszą nawet jesienią trawę
nie liczą się próby i asysty
nie strzelasz, nie istniejesz
na żadnej liście
Stałam w długiej kolejce razem z dziesiątkiem rodziców dzieci rocznik 2004 - wszyscy z nadzieją, że to ICH syn czy córka (bo zdarzały się), zasilą szeregi dzielnej - do boju - Legii juniorów.
Włosy na gumie kreatywnej układały się chłopcom na wzór fryzur ich piłkarskich idoli. Kochano Milano, korki wyły w niebiosa całą tą swoją jaskrawością, ojcowie wymieniali się wynikami meczy, które pewnie oglądają z trybun wykupionych w sektorach VIP na Cyfra+.
Stałam tam i czułam lęk. To już? Już powiedzą im, że nadają się lub nie? W kogo warto inwestować, a kto strzelił samobója przychodząc w niepasującym stroju?
Wolałam nie patrzeć.
***
eksperyment ze słoikiem wykazał
że płomień
żywi się tlenem
i wsysa w przestrzeń pomiędzy cząstkami
dowolną płynną substancję
po czym
dusi się
zachłanny
Przyroda nie znosi próżni. To jakiś imperatyw - z zamkniętymi oczami wypełnia pustkę, czasem byle czym, czasem własnymi wydzielinami, czymkolwiek, co jej podetkać. Jest jak otwarte, obrzmiałe usta, które znają tylko jeden, najpierwotniejszy gest - i ssą.
to nie twoja liga i
nie podadzą ci
ich boisko równiej wznosi
zieleńszą nawet jesienią trawę
nie liczą się próby i asysty
nie strzelasz, nie istniejesz
na żadnej liście
Stałam w długiej kolejce razem z dziesiątkiem rodziców dzieci rocznik 2004 - wszyscy z nadzieją, że to ICH syn czy córka (bo zdarzały się), zasilą szeregi dzielnej - do boju - Legii juniorów.
Włosy na gumie kreatywnej układały się chłopcom na wzór fryzur ich piłkarskich idoli. Kochano Milano, korki wyły w niebiosa całą tą swoją jaskrawością, ojcowie wymieniali się wynikami meczy, które pewnie oglądają z trybun wykupionych w sektorach VIP na Cyfra+.
Stałam tam i czułam lęk. To już? Już powiedzą im, że nadają się lub nie? W kogo warto inwestować, a kto strzelił samobója przychodząc w niepasującym stroju?
Wolałam nie patrzeć.
***
eksperyment ze słoikiem wykazał
że płomień
żywi się tlenem
i wsysa w przestrzeń pomiędzy cząstkami
dowolną płynną substancję
po czym
dusi się
zachłanny
Przyroda nie znosi próżni. To jakiś imperatyw - z zamkniętymi oczami wypełnia pustkę, czasem byle czym, czasem własnymi wydzielinami, czymkolwiek, co jej podetkać. Jest jak otwarte, obrzmiałe usta, które znają tylko jeden, najpierwotniejszy gest - i ssą.
poniedziałek, 2 września 2013
czwartek, 29 sierpnia 2013
Nie-bierz-mnie
***
nie bierz mnie
na poważnie
mnie bierz
***
co dzieje się, gdy wymawiasz słowo na k
- nic
- ktoś pomyśli, o, jakie to wulgarne, tak na ulicy
- możesz je wrzucić przed "bo", jak przecinek
- wywołasz zniecierpliwienie
- ulżysz sobie
- ktoś już to słowo słyszał, ale zapomniał, co oznacza i myśli, że chodzi o seks
- być może mówisz do siebie
k-o-c-h-a-m
Atak
1."Z tobą nie rozmawiam, głupia cipo"
2. Uśmiech ponad głową.
3. Robienie rzeczy zbędnych, od których nie zmienia się nic, co istotne.
4. Głuchy telefon.
5. Uleganie pozorom czyjejś słabości.
6. Niemoc, ktorą karmią się wilki.
Nie, nie, nie. Mówiłam dzisiaj do lustra. Brzydko, żeby nosowe samogłoski zaczynały się głęboko w piersi, nie wiązły w czaszce.
Nie, nie, nie. Niegrzecznie, zła, rozkapryszona.
Nie tylko głos tym ćwiczę.
Kąciki ust podnoszą się w samoobronie - "to nie ja, ja nie śmiem, to na pewno ktoś inny".
Obcięłam włosy, trochę krzywo - dla poczucia sprawczości. Że nad czymś, jeszcze, mogę zapanować. Słuchają się mnie moje ręce, nogi... Panowanie nad sobą jest najlepszą i najczystszą formą kontroli - inne są dominacją, krzywdą, ubezwłasnowolnieniem, rozmyciem odpowiedzialności.
Pies mnie nie słucha, bo nie bierze na poważnie mojej złości? Ile osób (czy w ogóle) doświadczyło mojego gniewu?
Gonią nas duchy, szkielety, po których zostaje cień - to my sami, chudsi, przestraszeni, odsunięci od źródła ciepła. Słyszysz? To pycha, powierzchowność, małostkowość, brak umiaru, "letniość"... Klekoczą w naszych pustych kościach, jak piłeczki flipperów. Dźwięk - płacz. Dźwięk - martwa cisza. Dźwięk - stek obelg, od których drżą mi kolana i nie mogę utrzymać łez.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



