czwartek, 18 kwietnia 2013

Wish


***13.04.2013

Bądź przy mnie niemy,
Kiedy mi brak słów;
Do wtóru nocnych zwierzeń
Po cichu ze mną mów

Znajdź moją rękę
Kiedy będzie szukać twojej
Dogoń mnie, gdy wiatr gna,
Poczujesz, jak z nim ja

Oswój we mnie
Dzikie zwierzę,
W stado zbij
Stado rozedrganych ptaków
Ostudź we mnie
Rozgorzały bój
Rozbierz mnie
Przez noc i scal

Oswojona w twoich ramionach
Rozbrojona w twoich ramionach


niedziela, 7 kwietnia 2013

Cieplej, lepiej

Psu drży sierść. Obraca się w stronę ogona raz i drugi i leżeć.
Lepiej już.

Przygarniam sobie twoje ciepło
zapraszam do siebie
stosuję na czczo
i na wynos.
Oszczędzam na gazie
zimo-wiosną
ogrzewam się ludźmi.


wtorek, 19 marca 2013

Na kolanach


Sprzątam w celach swojej pamięci, w celach nadrzędnych, zbędnych, muszę sobie to sprzątanie wytłumaczyć.
Najlepiej działa na pisanie - pastowanie.

"Na kolanach"

Zacieram ślady na podłodze
Gdzie leżał ciężar naszych ciał
Omiatam wzrokiem miejsca, co znają
Ich ciepło, ich ogień, ich żar

Ref:
Na kolanach, ze ścierą, przywieram
Na kolanach, i mokry jest ślad
Na kolanach, nie opieram się teraz
Lepkim cieniom nie uciekam z łap

Pastuję rysy wydrapane do krwi
Masuję mięśnie wygniecionych poduch
Powietrza łaknę, tak, powietrza brak mi
W korytarzu wspomnień stoi gęsty zaduch

Ref:
Na kolanach...

Nie - porządna, ciebie żądam
Nie - skalana, chcę się słaniać

Nie - porządna, ciebie żądam
Nie - skalana, chcę się słaniać

Nie - porządna, ciebie żądam
Nie - skalana, chcę się słaniać

by R.Ciok 

niedziela, 24 lutego 2013

what I can be to you

I've got pockets filled with gems
Sealed close to my bones
My memories, my feelings, my thoughts
Shining through the skin

Come closer, reach your hand
Dive inside me, hold your breath
Pearls in harbour are easy to get
Dwelling ocean could take you aback

 I can be...
A girl of pearls
Girl of diamonds
irl of ashes
Girl of rust
...to you.

sobota, 19 stycznia 2013

Onegin

***

Do not sleep your heart, Onegin,
Do not pave your life with reason,
A day will come, thunderously,
That shall turn your world to prison.

Lock the treshhold from your cravings,
Leave, when dawn is just a'triving;
Only once you will be given
Moment of "to have", not "striving".

...

Words meet silence, empty hollows
hunt the darkness, count the countless
Breaths so shallow...
                                      memory mellows,
                                      memory mellows.



wtorek, 18 grudnia 2012

Dociążona Iekkość bytu

zatrzymaj mnie

w każdej komórce drży supernova
odpływa znów od ciała głowa
nie prześpię nocy, doczekam świtu
ciąży mi moja lekkość bytu

mrowią mi dłonie, jeży się skóra
gonitwa myśli, doznań wichura
żyły pulsują, lecz nie ma mnie tu
ciąży mimoja lekkość bytu

oddech skrócony, krok przyspieszony
w odwiecznej walce zaciskam palce
padam ofiarą wciąż niedosytu
ciąży mi moja lekkość bytu

zatrzymaj mnie
chcę poznać życie
jakim jest
przemyśleć gest
usłyszeć szept
zatrzymaj, zatrzymaj mnie


piątek, 23 listopada 2012

Tatoo

Zapomniałam o wannie napełnionej wodą. Nie przelała się, na szczęście.
Doznałam natomiast olśnienia.
Zamiast rockmana z wytatuowanymi przedramionami, chcę tatuaż. Sam. Bez przedramion, ramion, pleców czy bioder. Ileż łatwiej i przyjemniej z taką myślą.
Na skórze warto zostawić coś, czego potem nie będzie trzeba wycinać. Imion, słów, konturów sylwetki, nazw miejsc, które nam o czymś przypominają, dziwnych kształtów, których znaczenie zgubi się, kiedy złapie nas starcza demencja.

Pierwsze dźwięki Błękitnej Rapsodii, linijka "Wyprawy", Coltrane... 
Czarne, ascetyczne znaki nut na ciele, zmieniającym się z wiekiem. Czy przesuną się na pięciolinii? Zmieni metrum? Zatrze klucz...?

niedziela, 11 listopada 2012

Zamieszkujący moją skórę


 

 fot. Mikołaj 








Zamieszkana przez lokatorów widmo.
Ich pokoje pozamykane.
Jedyny komplet kluczy pobrzękuje na srebrnym kółku.
Na korytarzu kroki, szuranie, drzwi trzaśnięte, głuche telefony, karteczki wetknięte we framugi, wydzielające się zapachy, dzwonki rozlegające się nagle, równie szybko gasnące pożary na schodach.
Znikąd swąd, szloch, śmiech, drwina.
Wewnątrz zawsze świeci się lampka, jak w sercu kościoła niewiędnąca róża. Poza tym, mrok.
Korytarze są ciemne, niespenetrowane, portier stawia walizki tuż przy głównym wejściu, nie dalej. Nie wolno.

***
na twoim ramieniu
odcisnęłam ucho
- skóra to największy organ
zaciąga setkami porów
uszkodzona
nie wydala toksyn
zamyka w pokrowcu
bezbronne ciało

***
docierają do mnie dźwięki
których nie chcę
rzępolenie matki
stukanie łyżek
zęby wypadające do zlewu
łamiące się pod naporem dusze
pchły zgniatane paznokciami z głośnym „puk”
nerwowe kaszlnięcia
zawodzące wilki

odcinam się, patrząc w białe światło
do zmęczenia oczu, pląsawicy źrenic
przenoszę wzrok na ten sam widok
- ścianę piękniejszą niż niejeden dom
z krużgankami, służbą i księciem
na czarnym smoku
- ścianę w pocie czoła murowaną
wewnątrz mnie



piątek, 2 listopada 2012

Szyfoniada

Nie ma zbyt dużo dramatu, nie wylewa się ze sceny, nie gnieździ w szyfonach i koronkach. Nie opada nagle i nie irytuje, jak kurz, kiedy ściągasz wazon z szafy.
Nie rozpiera się w łóżku, nie wykopuje z mojego miejsca. Nie zbliża do zimnej ściany, nie każe wstać o trzeciej rano, czym doprowadza do płaczu.
Nie mówi: "Nikt nie grzał mojego ego tak, jak ty"

i vice versa.

Jest ustawiona (bardziej) na nogach piramida, chłodniejsza ocena, szeroki horyzont i oddalone od siebie szare strefy.




Mozaika wciąż się układa, przewartościowuje na bieżąco swoje założenia, "kalejdoskop słów i zdarzeń".